Sylwia Szablak - dyplom 2016

Zostawić ślad i zatrzeć różnice.
"Kwiat paproci" Sylwii Szablak

Projekt dyplomowy Sylwii Szablak jest dość przewrotny, sama autorka określa go jako wędrówkę. Słowami kluczowymi dla zrozumienia tej wyprawy są: człowiek, bogactwo, współczesność, przeszłość, rzeczywistość, relatywizm, prawda, natura. Praca dyplomowa "Kwiat paproci" to rodzaj gry, w której wydarzenie wykreowane przez artystkę, niekoniecznie mające miejsce w rzeczywistości, ale noszące cechy autentyzmu, zostało zestawione z wydarzeniami/osobami które rzeczywiście zaistniały. Mamy tu do czynienia z rodzajem paradokumentu, w którym realni świadkowie użyczają swojego wizerunku dla uwiarygodnienia tego, co nie może być naszym oczom bezpośrednio pokazane.

Trzy filmy są dedykowane trzem bohaterom, dwóm osobowym oraz głównemu nieosobowemu, jakim jest bór. Troje uczestników przemawia kolejno, posługując się sobie właściwym językiem i sposobem obrazowania. Bohaterowie filmów budują swym autorytetem kontekst dla tego, co zostało wyłączone z naszego poznania. Sitodruki z przedstawieniem boru wprowadzają konkret naprowadzając zarazem na trop legendarnego kwiatu paproci. Zabieg zakrycia czy też rozmydlenia, wyegzekwowany od strony technicznej jako rodzaj przysłonięcia części obrazu chmurą powiększonych pikseli sugeruje, że utajniony fragment został włączony w obręb tabu, a zatem osłania go tajemnica. Kwiat paproci jest bohaterem wszędzie nieobecnym.

Pytanie, które stawia autorka projektu dotyczy relatywizmu poznawczego. Co w obecnym świecie jest autentyczne? W co wierzymy i komu/czemu ufamy? Kwiat paproci, nagły przebłysk, intuicja? Jeśli przedstawimy silnie przekonujący dowód na istnienie czegoś, co nie istnieje według naszej wiedzy i doświadczenia, czyż nie nabierze to cech realnych? Co powstrzymuje nas przed uznaniem prawdziwości legendy? Sylwia Szablak zaprasza nas do gry w widzialne-niewidzialne. Miejsce akcji - Kurpie.

Krąg Kurpiowskich realiów wyznaczają granice leśnych ostępów. Bór chroni i żywi. Jest to świat, który opiera się na sile tradycji i przekazu ustnego, trwa poprzez powtarzalność zachowań zawartych w codziennych rytuałach. Ale ślad się zaciera, i paradoksalnie bardziej jesteśmy w stanie uwierzyć w realność tego, co zostało zainscenizowane, zmistyfikowane, aniżeli uznać realność świata Kurpiów, który powoli odchodzi w niepamięć.

Dać czemuś wiarę, to obdarzyć zaufaniem, uznać jego odrębność i wyjątkowość. To, w co wierzymy, określa naszą tożsamość. I nieważne czy jest to kwiat paproci, błękitna róża, czy inna idée fixe.
_
tekst: Magdalena Boffito