Joanna Wojda – dyplom 2012

Abiekt, czyli obcy we mnie.

Słynny Gombrowiczowski Dziennik rozpoczyna się od unaocznienia obecności, dominującego, natrętnego, repetytywnego ja. Ja jestem najważniejszym i bodaj jedynym moim problemem: jedynym ze wszystkich moich bohaterów, na którym mi naprawdę zależy ¹ pisze dalej Gombrowicz.

Jest to sytuacja, w której ja jest zarazem podmiotem, jak i przedmiotem poznania. Otwarcie się na siebie rozszerza przestrzeń wewnętrzną, co w konsekwencji prowadzi do wyodrębnienia ja, które staje się przedmiotem refleksji, a zatem Obcym. Obcy lokuje się w obszarze ja i sprawia, że podmiot nie jest już jednorodny i tożsamy.

Według teorii Julii Krystevej miejsce to zajmuje abiekt – coś, co co nie jest w pełni ani przedmiotem, ani podmiotem (abiekt, czyli ani subiekt, ani obiekt). Stanowi on jednak obszar podmiotowości, gdzie gromadzi się to, co nieakceptowalne społecznie: nieczystość, nikczemność, ohyda. Wzbudza tyleż wstręt, co i fascynację ².

Abiekt przeczy integralności podmiotu, jest czymś co istnieje, a jednocześnie wykracza poza ramy materialnego świata.

Projekt dyplomowy Joanny Wojdy rodzi się na granicy snu i jawy, autorka bawi się cielesnością swoich bohaterów, z premedytacją zacierając granice między gatunkami i płciami, przewartościowując kategorie kobiecości i męskości. Mamy tu do czynienia z formami hybrydalnymi pozbawionymi jednoznaczności. Forma graficzna współgra z warstwa dźwiękową. Szumy, szmery modelują przestrzeń, wciągają w głąb świata, w którym pojawiają się figury-widma pół-ludzi, pół-zwierząt.

Lęk próbujemy oswajać poprzez zbudowanie podobieństwa, nadanie kategorii, ustalenie hierarchii. Ale tutaj to, co znane i oswojone zostaje rozmyte, a granice ulegają zatarciu. Ludzie i rzeczy określają się poprzez swoje odniesienia, stanowiąc elementy składowe wielkiej mozaiki. Jest zatem wielce prawdopodobne, że każdy obraz zarejestrowany przez naszą świadomość, kiedyś powróci zwielokrotniony i odbity w lustrze naszych przeżyć i myśli.

Nieznane wzbudza lęk, ale jednocześnie obcowanie z obcością jest tym, co nie pozwala nam trwać w jednej pozycji, domagając się reakcji, zmiany.

Otwarcie na inność pozwala na przekraczanie granic, modeluje w sposób ciągły naszą tożsamość, rozszerzając poznanie, co oznacza, że nie zostaje nam nic innego, jak odważnie stawić czoła wszystkim naszym zmorom i koszmarom.

¹ W. Gombrowicz, Dziennik 1953-1956, Kraków, Wydawnictwo Literackie 1988, s. s.197
² Kitliński, T., Obcy jest w nas. Kochać według Julii Kristevej, Kraków 2001, s. 48

(tekst: Pracownia Litografii – Magdalena Boffito, Błażej Ostoja Lniski)