Intryganci, czyli są takie miejsca.

My Rzeczpospolita Litograficzna ogłaszamy pospolite ruszenie: konkwistadorzy i kontestatorzy, malkontenci i ladaco, komiwojażerzy, sprzedawcy marzeń, spekulanci i abnegaci, czyli wszyscy emisariusze sztuki łączcie się!

Projekt rozpoczyna się zdaniem: Intryganci, czyli są takie miejsca...

Zadanie główne polega na stworzeniu osobistego manifestu związanego z konkretnym miejscem. Projekt ten, ma w założeniu łączyć obraz i słowo. Wychodzimy z założenia, że praca grafika nie zaczyna się i nie kończy na płaszczyźnie papierowej odbitki. Praca finalna powinna zawierać autokomentarz ukazujący proces powstawania projektu w czasie.

Rozwinięcie tekstowe projektu graficznego może mieć charakter liryczny, bądź prześmiewczy, ironiczny lub panegiryczny. Miejsce – dowolne. Ulica, autobus, alon fryzjerski, plaża, zalesie, bezludzie. Są na naszej mapie pamięci miejsca tak banalne, że nie sposób się od nich uwolnić. Istnieją również (dla kontrastu i przeciwwagi) miejsca tak intrygujące, że nie można o nich zapomnieć.

Projekt ten jest próbą stworzenia mapy takich miejsc.

My Rzeczpospolita Litograficzna dajemy Państwu wolną rękę. Czekamy w napięciu. Oczekujemy fajerwerków kreatywności. Spodziewamy się autokreacji, demonstracji – czyli jak najszerzej rozumianej Indywidualnej Wypowiedzi Artystycznej.
Wychodzimy z założenia, że każdy obraz ma swoją wewnętrzną architekturę i powstaje w określonej czasoprzestrzeni. Konstrukcja ta może być bardziej lub mniej przemyślana, obraz może mieć charakter spontaniczny albo być starannie wyreżyserowany – cenimy zatem każde twórcze działanie, niezależnie od zewnętrznej formy. Czy będzie to lekka fraszka, swobodna dygresja, czy też sonet, poemat epicki – mamy nadzieję ujrzeć osobisty manifest każdego twórcy. Jeżeli uważają Państwo, że świat, który Państwa otacza jest skrajnie banalny – proszę dać temu wyraz, poszukać formy najlepiej odzwierciedlającej bezbrzeżną nudę, która wylewa się na Was dniem i nocą. Jeśli jest wręcz odwrotnie – proszę to udowodnić. Należy zajrzeć do studni codzienności, wyciągnąć na powierzchnię, to co intrygujące, frapujące. Codziennie mijamy tysiące banalnych obiektów. Oleje, smary, meble kolonialne. Meblostyl. Dlaczego nie meblowdzięk? Jedziemy dalej. Techniki grzewcze i sanitarne.

Obok siebie współistnieją różnorakie gwiazdozbiory, konstelacje. Czytamy: Pokrycia podłogowe. Harmonia piękna. Panele, które zapewniają wysokie doznania estetyczne. Mijamy salon piękności. Być może nadszedł czas na zagęszczanie rzęs.

Sprawdź, która taryfa jest dla Ciebie.
_
realizacje ćwiczeń:
Michał Piwnicki, rok IV – 2011/12